Taki starszy tekst. Z 25 sierpnia:
Jest dobrze, a moze być jeszcze lepiej. Jestem znów w pełni sił, odbudowąłam się. Znajduje i poznaję kolejne cele. Poznaję, rozumiem, pojmuję. Słowo klucz to magia. I umysł, który jest niograniczony. Latam, rozwijam skrzydła, czuję.
Ostatnia rozkmina z wczoraj dotyczy zapisków katolskich. Chodzi o ten cały mit raju i poszukiwanie wiedzy i co się z tym wiąże mocy przez "pierwszą" kobietę, Ewę. Pomimo baśniowego, fantazyjnego opisu tamtych zdarzeń (wymysłów), których dosłowności odbioru nie przyjmuje nawet kościół katolski, warto go przeanalizować. Pozostaje więc rzeczą oczywistą, że jeśli zapiski te mają jakiekolwiek znaczenie to właśnie symboliczne. Wiem, dużo ciekawych treści nie uzyskam rozmyślając nad fragmentami ksiąg tej największej religii monoteistycznej. Ale... Czegóż możemy sie z tej opowieści dowiedzieć? Bóg monoteistyczny, jahwe (bądź allach, czy "stworzyciel") błędnie identyfikowany jest z absolutem, kosmiczną energią wszechświata, który jest nieskończony fizycznie i nieskończony nieskończenie w wymiarach gęstościach oraz bezgraniczny w formie i wyrazie. Jahwe to "godforma"*. Tak! Brawa dla mnie, Ameryki nie odkryłam. Godforma wykreowana z natury ludzkiej i powstała między innymi do kontroli i zaspokojenia zapotrzebowania wysoko rozwiniętych cywilizacyjnie ludzi na duchowość, religię. A jednocześnie narzędzie zniszczenia ludzkich naturalnych religii, religii zgodnych z naturą. Żadne politeistyczne religie nie kładły takiego nacisku na kontrolę, zniewolenie, ograniczenie i zakazy (niezgodne z ludzką naturą) jak religie monoteistyczne. W ogóle, monoteizm stoi w sprzeczności z dualistyczną naturą Ziemi. I teraz spójrzmy na bożka jahwe traktującego człowieka jak zwierzątko zamknięte w złotej klatce. Zapewnione są jego potrzeby fizjologiczne, ale zakazano mu rozwoju, zakazano mu wiedzy, rozumowania, osądu sytuacji, zakazano mu samemu dostąpić rangi boga! Dlaczego? Żeby był głupi i naiwny a przez to lepiej można było go kontrolować. To tak jakbyście trzymali papugę w klatce odizolowaną od świata zewnętrznego i nigdy nie pozwolili jej rozwinąć skrzydeł, latać, poczuć się ptakiem... a wszystko ku naszej uciesze. Dodatkowo, bóg jahwe trzyma swoje pupilki w tym "raju" w którym na wyciągnięcie ręki jest droga do poznania, rozwoju w postaci owoców (u nas opisywanych jako jabłek, ale pierwotnie granatów) na drzewie: mistycznej osi wszechświata łączącej dolne, cięższe i gęstsze partie (ziemia) korzeniem je oplatając , prowadząc osią (pniem) do korony (rzadszych, lotnych partii). Trzeba też zwrócić uwagę, jaką symbolikę ma w starożytnych (dawnych) religiach drzewo. Np. Yggdrasill, drzewo życia (które w nordyckiej mitologi jest strzeżone przez węża Jörmungandr'a) na którego gałęziach wisząc Odyn otrzymał wielką wiedzę o runach którą zresztą później przekazał ludziom. Co więcej, poświęcił swoje oko, aby tego dokonać! Czyli: nordycko-germańskie - "bóg ojciec bogów" Odyn/Wotan poświęca się aby dać dary tego drzewa niczym magiczne owoce (czyli wiedzę i poznanie) swoim podopiecznym, gdyż chce im pomóc w rozwoju. U Słowian drzewa, święte bory, pierwotne lasy były otoczone czcią a poszczególne drzewa symbolizowały siły natury, a później każdego z bogów. Drzewa były przewodnikiem w łączności z bogami, czyli drogą do rozwoju (wiedzą). A do tego, drzewa są długowieczne, są silne, ich drewno ma wiele zastosowań pomocnych człowiekowi, z niektórych robi się lecznicze herbaty i napary, np. ayahuasca z kory z drzew z olbrzymich lasów równikowych która zawiera DMT (substancję produkowaną przez naszą szyszynkę naturalnie w dużych ilościach podczas np. śnienia, medytacji i wszelkich stanów transowych...) - czyli bezpośrednie narzędzie do poszerzania świadomości. A owocami drzew ludzkość żywiła się od samego początku i NIGDY, ale to nigdy naturalne religie nie zakazywały ich spożywania, ani nie utożsamiały ich z czymś negatywnym (przeważnie z płodnością, dobrobytem, wzrastaniem), no chyba, że przestrzegano przed tymi trującymi. Do tego, w drzewach płyną soki transportujące z gleby wodę, sole mineralne i wszelkie substancje odżywcze, niczym wąż kundalini wznoszący się od podstawy ku koronie. Tak też, wracając do mitu biblijnego o raju, wąż którego chrześcijanie utożsamiają z Szatanem, cóż zrobił? Też podarował ludziom wiedzę! Zachęcił i dodał odwagi do podjęcia wyzwania jakim jest rozwój bytu. To właśnie jest opisywane jako "kuszenie" Ewy. A tak naprawdę to, co opisywane jest jako słabość kobiety do "grzechu" (w ogóle, jak można wymyślić coś tak absurdalnego jak "grzech"?!), to tak naprawdę jest chęć rozwoju, poznania, zrozumienia. Nie można jej też odmówić odwagi, mimo zakazu wielkiego cenzora jahwe chęć zdobywania wiedzy, zwiększenia swojej mocy okazała się silniejsza. Na zakończenie: wyciągnijcie własne wnioski na temat jahwe...
*"Godformy to w zasadzie servitory (niefizyczne byty stworzone przez człowieka - przypis mój.) stworzone przez zbiorową świadomość.
Jak to rozumieć? Pamiętasz pewnie jeszcze ze szkoły mitologie greckie i
rzymskie. Pełno w nich było różnych bogów, z których każdy miał inną
funkcję i przeznaczenie. Godforma to każdy z takich bogów, którzy
zaistnieli tylko dzięki wierze w nich i składaniu ofiar, a więc woli
oddania im swojej energii... Godforma jest więc servitorem, który przez
to, że wiele osób przez wieki go tworzyło swoją wiarą i modlitwami stał
się trudniejszy do zniszczenia i oczywiście jest to servitor świadomy w
pełni.[...]" żródło: http://www.hipnoza.rozwoj.eu/
O godformach też tutaj: http://okulta.pl/
sobota, 13 września 2014
piątek, 22 sierpnia 2014
początek.
Bardzo lubię się wyrażać. Plastycznie, muzycznie, słownie... Bardzo lubię się wyrażać również niefizycznie, niewerbalnie, niezrozumiale. Lubię lasy, lubię czerń. I wodę i przestworza. Lubię zwierzęta, rośliny. Lubie kolory, obrazy, mroczne zakamarki mej psychiki, ale tez i te jasne, pogodne, szczęśliwe, tryskające wręcz radością, miłością i uwielbieniem. I uwielbieniem dla pozytywnych aspektów tego świata, ale pozytywnych w mej (subiektywnej) opinii. Bardzo lubię łechtać swoje ego, pobłażać sobie, leniwieć się, spać, odpoczywać, nic nie robić. Lubię czytać i pływać. Grać na kompie. Posłuchać dobrej muzyki... Lubię Skandynawię, Europę, zimę, śnieg i chmury. Lubie Wikingów i Słowian. Lubie starożytny Egipt. Lubie włosy w kolorze blond, niebieskie oczy. Lubię się uczyć nowych rzeczy, poznawać nowe języki, zgłębiać sens istnienia, docierać do wiedzy ukrytej. LUBIĘ LATAĆ. Kocham być szczęśliwa! I kocham kochać mego diabła!
A najważniejsze: Lubię tworzyć. (Wszak wszystko co nas otacza jest takie plastyczne!)
A teraz czego nie lubię.
NIE LUBIĘ LUDZI. Wręcz ich nienawidzę. Całej ludzkości. Mimo, że trzeba im przyznać wyrazy uznania za piękno jakie niektórzy z nich stworzyli na tej planecie..
Nie lubię żydów, cyganów, czarnuchów, arabów - a zwłaszcza muzlimów! Za Azjatami tez nie przepadam. Indianie są mi dość obojętni. Tak jestem podłą rasistką, do tego satanistką. Lubię nienawidzić ;) to takie radosne! Nie lubię robaków w owocach, komarów, śledzi, kapusty i grzybów, wszystkiego co kiszone. Nie lubię bigosu i buraczków. Nie lubię mango i awokado. Nie lubię koloru różowego, jest taki idiotycznie tandetny. Nie lubię upałów, za mocnego słońca. Nie lubię jak mi buty przemokną. Nie lubię tanich win. Nie lubię fanatyzmu religijnego. Nie lubię ograniczenia i głupoty. Nie lubię ignorancji i przyziemności. Nie lubię "głupich lasek". Nie lubię złodziei, kłamców, krętaczy i ludzi bez krzty honoru. Nie lubię szowinizmu, anarchizmu i komunizmu. Nie lubię że wszędzie musi być polityka, illuminati, Rosja, araby i pierdoły.
Ale ja mam swoje miejsce, swój cel, wszystkie lubię i nie lubię w większym, bądź mniejszym stopniu są wytworem obecnej świadomości...
zAMENt.
A najważniejsze: Lubię tworzyć. (Wszak wszystko co nas otacza jest takie plastyczne!)
A teraz czego nie lubię.
NIE LUBIĘ LUDZI. Wręcz ich nienawidzę. Całej ludzkości. Mimo, że trzeba im przyznać wyrazy uznania za piękno jakie niektórzy z nich stworzyli na tej planecie..
Nie lubię żydów, cyganów, czarnuchów, arabów - a zwłaszcza muzlimów! Za Azjatami tez nie przepadam. Indianie są mi dość obojętni. Tak jestem podłą rasistką, do tego satanistką. Lubię nienawidzić ;) to takie radosne! Nie lubię robaków w owocach, komarów, śledzi, kapusty i grzybów, wszystkiego co kiszone. Nie lubię bigosu i buraczków. Nie lubię mango i awokado. Nie lubię koloru różowego, jest taki idiotycznie tandetny. Nie lubię upałów, za mocnego słońca. Nie lubię jak mi buty przemokną. Nie lubię tanich win. Nie lubię fanatyzmu religijnego. Nie lubię ograniczenia i głupoty. Nie lubię ignorancji i przyziemności. Nie lubię "głupich lasek". Nie lubię złodziei, kłamców, krętaczy i ludzi bez krzty honoru. Nie lubię szowinizmu, anarchizmu i komunizmu. Nie lubię że wszędzie musi być polityka, illuminati, Rosja, araby i pierdoły.
Ale ja mam swoje miejsce, swój cel, wszystkie lubię i nie lubię w większym, bądź mniejszym stopniu są wytworem obecnej świadomości...
zAMENt.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)